Każdy wie uwielbiam wystawy w Kielcach. Wielkie halę, dobra organizacja, możliwość zjedzenia normalnego obiadu na miejscu, dodatkowo Kielce zawsze się starają o ciekawego sędziego… Choć tym razem chyba poszło to w zła stronę. Ale od początku.

Wyjazd o 6.30 to wyjazd na wystawie w porze luksusowej. My, wystawcy jesteśmy w stanie jechać na wystawę iii wstając o 1 w nocy i jadąc całą noc. Dajcie nam wystawę, dobra ekipę i wykąpane nasze psy. Okey, żartowałam. Nawet psy wykąpiemy sami mimo że na dwójkę moich schodzi mi czasem i 4 godziny.

Calista zrzuciła włos, Freja w sumie trochę też.
Sezon grzewczy. Ale dużo znajomych twarzy, także takich których dawno nie widziałam. Serce się raduje ♥️(niektórych twarzy szukałam, ale schowały się dość dobrze albo szybko uciekały). W sumie mam cele, chce aby sędzina nie mówiła nich złego o kondycji Frei, bo dużo zrzucilysmy i fajnie się nowy sposób trzyma i mamy kilogramowe sukcesy. Calista dużo trenowała, więc liczę na dobre słowo o górnej linii, choć dziś nastroje mają obie wysokie – kochają mnie i chcą to pokazać ogonami do góry. Ale co tam. Mam tą sukienkę, przy owczarkach sukienka to rzadkość, damy z siebie wszystko!

Jednym okiem patrzymy na ring, ale całym sobą prowadzimy ‚te’ rozmowy przy ringach. O psach. W tym miejscu; możemy o tym gadać bez przerwy. Mój pies usiadł tak, a potem tak o Jezu popatrz, o Jezu ty masz nowa ringowke! O pies ci lepiej chodzi/trochę schudł – w tym miejscu duża szansa, że będziemy mogli na te nasze codzienne sprawy porozmawiać.

Wchodzimy na ring. Lubię ringi w Kielcach. Duże. Wykładzina jest spoko, ale psy się zawąchuja, chyba był wypadek na rasie wcześniej, więc każdy następny się nastanawia czy nie poprawić, ale to nic, psy świetnie sobie radza. Jest nasza ocena, sędzina jest miła, delikatna, dużo i długo mówi do osoby piszącej. Cieszę się, lubię długie opisy. Sama sędzina mówi cicho, zawsze podaje rękę. Lubię takie szacunek do wystawcy. Mam sukę po suce, Calista ma humory, Freja jakoś za dużo energii, nie ich dzień ale i tak się cieszę się z nimi tu jestem. Odbieram karty. A tam? Trzy epitety? Co sędzina tak długo dyktowała? Ponoć nie mówiła po angielsku, na ringu nie było tłumacza, sama nie do końca ogarniała naszego systemu. Okey, jestem zawiedziona, ale ciężko oceniac kogoś oceny, skoro nikt jej nie umiał przekazać. Rozmawiamy po ocenach. Takich sytuacji w Kielcach było więcej – sędziowie próbowali dawać caciby juniorom, nagadali się a w karcie dwa słowa, albo nie brali pod uwagę juniorów i weteranów do boba. Kielce! Lubimy nowe nazwiska, ale czasem warto poświęcić tym sędziom chwilę – załatwic odpowiednią ekipę na ringu mówiąca po włosku… wiem to trudne, ale w czasach, gdzie co drugi Polak robił za granicą wykonalne…

Ale co tam. Gdzie i kiedy następna wystawowa pogawędka?

Ps. Te smaczki polecił mi Pan na stanowisku chyba dog on top czy jakoś tak. Są super. ♥️♥️

Translate »
Facebook